noszenie dzieci, rodzicielstwo bliskości, karmienie naturalne

VIII Zjazd Centrum Nauki o Laktacji – interdyscyplinarna uczta

Coroczne zjazdy Centrum Nauki o Laktacji to wydarzenia, podczas których w jednym miejscu spotykają się: pasja, żądza wiedzy oraz ogromna kobieca energia skierowana na wspólne cele: zapewnianie jak najlepszej opieki laktacyjnej dla kobiet w naszym kraju, rozwój badań nad laktacją oraz upowszechnianie wiedzy o żywieniowej oraz pozażywieniowej wartości mleka kobiecego. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie tu nie być.

W dniach 12-13 czerwca 2015 r. na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego odbył się VIII Zjazd Centrum Nauki o Laktacji. W odróżnieniu od poprzednich, jednodniowych zjazdów, trwał on dwa dni. Podzielony został na część wykładową oraz warsztatową. Taka inicjatywa to strzał w „10”. Zajęcia w mniejszych grupach sprzyjają zacieśnianiu znajomości, dzieleniu się wiedzą i doświadczeniem, jak również umożliwiają większą interakcję uczestników z prowadzącymi.

VIII Zjazd Centrum Nauki o Laktacji

W części wykładowej dr Piotr Dziechciarz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gastroenterolog dziecięcy, opowiedział o alergii na białko mleka krowiego u dzieci karmionych piersią. Wiadomo, że tylko ok. 1% niemowląt karmionych piersią cierpi na tę przypadłość. Według danych brytyjskich nawet jeszcze mniej – ok. 0,4-0,5%, co oznacza, że alergia na białko mleka krowiego dotyka w porywach 1 dziecko na 100. Brzmi to nieprawdopodobnie w kontekście ogromnego procenta matek karmiących, którym sugeruje się przejście na drakońską dietę eliminacyjną „na wszelki wypadek”. Matkom nakazuje się ograniczenie diety do gotowanego kurczaka z marchewką, po czym doradza szybkie odstawienie dziecka od piersi, ponieważ karmienie wykańcza matkę 😉 Też by mnie wykończyło 😉

Decyzje o przejściu na dietę bezmleczną związane są najczęściej z nasilonym płaczem niemowlęcia, zmianami skórnymi lub np. obecnością śluzu w stolcu lub jego zielonkawą barwą, tymczasem wiadomo, że są to objawy wybitnie niespecyficzne i trudno na ich podstawie wnioskować o konieczności katowania mamy dietą. Zła wiadomość jest taka, że diagnostyka alergii na białko mleka krowiego generalnie jest dość kłopotliwa. Jeśli rodzice mają podejrzenia, że ich dziecko znajduje się we wspomnianym wyżej 1 procencie dzieci z alergią, warto udać się do doświadczonego gastrologa dziecięcego.

Prof. dr hab. Roman Nowicki, kierownik Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego mówił o diagnozowaniu oraz leczeniu AZS u dzieci. Podkreślał, że w terapii tego schorzenia w pierwszej kolejności należy skupić się na dwóch aspektach – umożliwić dziecku sen oraz zmniejszyć świąd tak, by dziecko przestało się drapać i powiększać istniejące zmiany skórne. Sen oraz brak świądu to już 50% sukcesu terapii.

Wiemy, że dziecko cierpiące na AZS musi być natłuszczane i należy to robić często. Dzieci z AZS natłuszcza się codziennie przynajmniej raz na 4 godziny. Jeżeli tylko wyczuwamy suchość skóry, należy ją natłuścić. Bez tej zewnętrznej ochrony naskórek dziecka jest bezbronny. Z jednej strony nasila się świąd, z drugiej zaś skóra jest słabiej chroniona przed zakażeniami (gronkowcowymi, drożdżakowymi, bardzo groźnym wirusem opryszczki itd.). Swoją drogą, podobno często zdarza się, że AZS jest mylone ze… świerzbem 🙂 Jeśli w krótkim odstępie czasu zaczyna się drapać cała rodzina, raczej mało prawdopodobne, że chodzi o AZS 😉 Warto być czujnym.

Profesor wspominał również o pozytywnym wpływie suplementacji olejami rybnymi na stan skóry atopowej oraz o leczniczych właściwościach mokrych opatrunków, które przyczyniają się do zmniejszenia świądu, zapewniają skórze odpowiedni poziom nawilżenia i świetnie sprawdzają się na noc. W zapobieganiu nawrotom zmian atopowych dużą skuteczność mają preparaty z 3-5% mocznikiem.

Kolejnym wykładem był wykład dr Magdaleny Nehring-Gugulskiej, dyrektor Centrum Nauki o Laktacji i głównej organizatorki Zjazdu, która opowiedziała o patogenezie i leczeniu zapalenia piersi. Wśród najczęstszych czynników mechanicznych sprzyjających zapaleniu piersi niezmiennie znajdują się: nieprawidłowa technika karmienia oraz zbyt rzadkie karmienia. Niestety, z badań przeprowadzonych przez dr n. med. Magdalenę Nehring-Gugulską i wsp. oraz dr n. o zdr. Beatę Sztyber wynika, że duża część personelu medycznego, do którego zwracają się kobiety z problemami laktacyjnymi, nie zna postępowania w zapaleniu piersi, a często nawet objawów nawału pokarmu…

Potem zrobiło się jeszcze ciekawiej, ponieważ miał miejsce wykład prof. dr hab. Barbary Królak-Olejnik, wieloletniego kierownika Katedry i Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, prezesa Polskiego Towarzystwa Konsultantów i Doradców Laktacyjnych oraz lek. Moniki Żukowskiej-Rubik z poradni laktacyjnej Centrum Medycznego „Żelazna” w Warszawie, wicedyrektora CNoL pt. „Karmienie piersią to proces naturalny – nie poddaje się schematom”. W mojej opinii były to najciekawsze wykłady podczas tegorocznego Zjazdu.

Prof. Barbara Królak-Olejnik przestawiła część wniosków płynących z zakończonego niedawno projektu pt. „Ocena wdrażania praktyk laktacyjnych w ramach obowiązującego Standardu opieki okołoporodowej” przeprowadzonego od kwietnia 2014 do czerwca 2015 roku w 42 polskich szpitalach. Do badania włączono prawie 1700 matek oraz prawie 800 osób personelu medycznego. Wnioski z projektu były dość smutne. Usłyszeliśmy m.in., że mimo że prawie 100% matek rozpoczęło karmienie piersią po porodzie, aż 55% noworodków w okresie okołoporodowym w trakcie hospitalizacji było dokarmianych, z czego jedynie 14% dostawało odciągnięte mleko matki. Tylko 21% matek podało, że mogło doświadczyć nieprzerwanego, 2-godzinnego kontaktu „skóra do skóry” po porodzie. W dalszych badaniach ankietowych okazało się, że po 2 miesiącach od urodzenia jedynie 43% matek dalej karmiło piersią, zaś jedynie 4% matek karmiło dziecko wyłącznie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka (!).

Lek. Monika Żukowska-Rubik opowiadała o wynikach badań Kenta i wsp. [1], w których poddano analizie rytm karmień niemowląt karmionych piersią oraz masę pobieranego przez nich pokarmu. Wyniki tych badań są naprawdę niesamowite i pokazują, że KARMIENIE PIERSIĄ TO NAPRAWDĘ PROCES, KTÓRY NIE PODDAJE SIĘ SCHEMATOM! 🙂 Obiecuję osobny wpis na ten temat, ponieważ uważam, że warto się temu przyjrzeć bliżej i podawać dalej w świat.

Uczestnicy Zjazdu mieli możliwość uczestnictwa w pięciu warsztatach spośród sześciu dostępnych. Dla mnie szczególnie interesujące były:

1. Warsztat prowadzony przez psychologa Agnieszkę Pietkiewicz oraz położną Kingę Osuch pt. „Czy porażka laktacyjna może być sukcesem?”

Podczas tego warsztatu rozkładałyśmy na czynniki pierwsze pojęcie porażki laktacyjnej. Okazało się, że dla każdej z nas termin ten oznaczał coś innego 🙂 Mi osobiście wydaje się, że kluczem do satysfakcjonującej współpracy między mamą a osobą, która udziela jej pomocy laktacyjnej, jest zorientowanie się w celach tej współpracy oraz określenie, czy nasze cele są takie same czy też różne. Dla mnie ogromnie ważne jest, by mama realizowała karmienie swojego dziecka w zgodzie ze sobą. Moją rolą jest przekazanie wiedzy, udzielenie mamie pomocy i wsparcia, ale decyzja o sposobie karmienia należy do mamy. Jeżeli z jakiegoś powodu mama uzna, że nie będzie karmić dłużej niż pół roku czy 3 miesiące, to ona ma do tego prawo i zrealizowanie jej celu uznam za sukces. Nie jest moją rolą osądzanie, czy powody, które przedstawia mama (lub nawet nie), są słuszne.

Podczas warsztatu rozprawiłyśmy się również z kwestią poczucia winy u mamy, która w swojej opinii poniosła porażkę laktacyjną, czyli nie udało jej się zrealizować celów, które sobie założyła, lub też dopiero po pewnym czasie uznała, że pomyliła się i teraz postąpiłaby inaczej. Często w różnych miejscach spotykamy się z zapewnieniami, że taka mama nie powinna czuć się winna, bo zrobiła, co było w jej mocy lub co na daną chwilę wydawało jej się sensowne. Tymczasem psycholog Agnieszka Pietkiewicz zasiała na sali warsztatowej ciszę słowami: „Pozwólcie tym mamom przeżywać ich poczucie winy!”. Mamy, które poniosły porażkę, mają poczucie STRATY, realnej, prawdziwej straty. Przeżywają stan, który w psychologii nazywa się żałobą. Brzmi mocno, ale tak jest. Nie jest naszą rolą odsuwanie tej żałoby od nich, racjonalizowanie jej, choć faktem jest, że zdania w tej kwestii mogą się różnić w zależności od tego, jaki nurt terapeutyczny reprezentuje psycholog (piszę całkiem serio 😉 ).

2. Warsztat prowadzony przez położne: Agnieszkę Muszyńską oraz Joannę Żołnowską pt.: „Czym tak naprawdę jest kryzys laktacyjny i jak z niego wyjść?”

Czym dla mam karmiących piersią jest kryzys laktacyjny? Czym on jest dla Was? Okazuje się, że odpowiedzi może być tyle, ile osób zapytanych 🙂 Dla jednych kryzysem będzie mała ilość mleka w piersiach tuż po porodzie (mimo że fizjologiczna), dla innych kryzysem będzie odmawianie ssania piersi przez dziecko, a dla jeszcze innych kryzys laktacyjny dotyczył będzie długich ciągów ssania piersi u dziecka, które przechodzi skok rozwojowy.

Dyskusja nad tym, czym jest ogólnie kryzys dla człowieka, jak go interpretują mamy karmiące i czy można obrócić go w coś dobrego, była bardzo burzliwa 🙂 Wniosek natomiast był jeden i pisałam już o nim częściowo wyżej: KARMIENIE PIERSIOM NIE PODDAJE SIĘ SCHEMATOM! Receptą na uniknięcie „kryzysu” jest DOSTOSOWANIE KARMIENIA PIERSIĄ DO AKTUALNEGO ZAPOTRZEBOWANIA DZIECKA. Nie upatrujmy znamion kryzysu w każdej zmianie zachowania dziecka przy piersi. Kluczem jest obserwacja i wyjście naprzeciw potrzebom dziecka. Baby-led feeding naprawdę potrafi zdziałać cuda.

W tym miejscu należy oczywiście wspomnieć, że zdarzają się sytuacje, w których konieczne jest poszukanie pomocy specjalisty. Jeżeli dziecko nie ssie efektywnie, jeśli odmawia ssania piersi i nie przybiera przy tym właściwie na wadze, na pewno warto zwrócić się z prośbą o pomoc.

3. Warsztat prowadzony przez biologa, dr Monikę Słupecką z Polskiej Akademii Nauk pt. „Wpływ mleka ludzkiego na rozwój przewodu pokarmowego potomstwa”

Warsztat ten obudził we mnie wspomnienia z mojej „kariery” akademickiej jako farmaceuta-biochemik ;), więc przyjęłam go bardzo pozytywnie. Pani doktor opowiadała o badaniach nad mlekiem matki, prowadzonych w Instytucie Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN w Jabłonnie, w tym o aktywnych biologicznie peptydach mleka kobiecego, które wpływają m.in. na motorykę przewodu pokarmowego dziecka oraz na odczuwanie głodu i sytości (m.in. leptynie, grelinie i obestatynie), o komórkach znalezionych w mleku kobiecym (komórkach aktywnych immunologicznie, komórkach epitelialnych, z których duży procent jest żywy i również może mieć udział w stymulowaniu odporności, komórkach macierzystych itd.).

Wspomniano również o badaniach in vitro Penna i wsp. [2], które wykazały, że sztuczne mieszanki mlekozastępcze wpływają toksycznie na komórki. Cytotoksyczność mieszanek związana jest z szybkim wzrostem stężenia wolnych kwasów tłuszczowych, które powstają w wyniku trawienia mieszanki w przewodzie pokarmowym dziecka. Tłuszcze obecne w mleku mamy ulegają trawieniu wolniej, przez co nie obserwuje się tak nagłego wyrzutu wolnych kwasów tłuszczowych.

Pani doktor pokazała również zdjęcia mikroskopowe, na których można było porównać wpływ mleka matki oraz mieszanki mlekozastępczej na rozwój przewodu pokarmowego zwierząt (konkretnie świń). Przewód pokarmowy świnek karmionych mieszanką dojrzewał wolniej niż tych świnek, które dostawały mleko matki.

4. Warsztat prowadzony przez promotorki karmienia piersią: Izę Sztanderę i Izę Frankowską-Olech z Fundacji Rodzić po Ludzku, twórczynie akcji „Mlekoteka”, Agatę Aleksandrowicz z bloga Hafija.pl i Kwartalnika Laktacyjnego oraz Małgorzatę Jackowską z Kwartalnika Laktacyjnego pt.: „Matki i specjaliści – jak rozmawiać na skrzyżowaniu dróg, aby dojść do celu?”

To był zdecydowanie najbardziej interaktywny warsztat. Wzbudził wiele pozytywnych emocji zarówno wśród uczestniczek, jak i prowadzących. Podczas tego warsztatu rozmawiałyśmy o miejscu różnych profesji w opiece nad mamą karmiącą. Głos zabierały pielęgniarki, położne, lekarze, doradczynie i konsultantki laktacyjne, doule i promotorki karmienia piersią, do których sama należę. Wspólnymi siłami spisałyśmy na tablicy plusy i minusy medycznego i niemedycznego wsparcia udzielanego kobiecie karmiącej i zgodziłyśmy się, że każda z nas ma ważną rolę do spełnienia. Część obecnego na warsztatach personelu medycznego po raz pierwszy usłyszała o promotorkach karmienia piersią. W ciągu warsztatu można było posłuchać, na czym polega rola promotorek. Agata Aleksandrowicz przedstawiła badania, z których jasno wynikało, jak ogromna korzyść wynikać może z niemedycznego wsparcia udzielanego kobiecie karmiącej przez osoby, które przeszły odpowiednie szkolenia. Doradczynie i konsultantki laktacyjne z entuzjazmem odniosły się do potencjalnej współpracy między nimi a promotorkami karmienia piersią działającymi w ich miastach. Razem możemy zrobić wiele dobrego!

Bibliografia
1. Kent J.C. i wsp.: Volume and frequency of breastfeedings and fat content of breast milk throughout the day. Pediatrics 2006; 117: 387-395.
2. Penn A.H. i wsp.: Digested formula but not digested fresh human milk causes death of intestinal cells in vitro: implications for necrotizing enterocolitis. Pediatr Res 2012; 72: 560-567.


Related Posts

Pierś zamiast kocyka

Pierś zamiast kocyka

Czy w okresie ciąży zastanawiałyście się nad tym, czy będziecie karmić piersią? A jeśli podjęłyście decyzję na tak, to czy myślałyście o tym, jak długo będziecie karmić? Przyznam, że ja będąc w pierwszej ciąży nie przywiązywałam do tych kwestii dużej wagi. I o ile karmienie […]

Nadprodukcja pokarmu, czyli rwący strumień mleka

Nadprodukcja pokarmu, czyli rwący strumień mleka

Jakże często słyszymy, że karmienie dziecka piersią zakończyło się przedwcześnie z powodu niewystarczającej ilości pokarmu. To, czy kobiece piersi wyprodukują odpowiednio dużą ilość mleka, zdaje się być głównym zmartwieniem świeżo upieczonych mam. A co jeśli mleka produkuje się za dużo? Czy istnieje coś takiego jak […]




%d bloggers like this: