noszenie dzieci, rodzicielstwo bliskości, karmienie naturalne

Akcja „Podaj dalej” czyli rodzicielskie must read w sieci

Kiedy przeczytałam na blogu Małgosi Musiał (dobrarelacja.pl) o akcji „Podaj dalej”, podskoczyłam na kanapie. Rzadko się zdarza, że zaczynam swój dzień bez kawy i porannej porcji artykułów z inspirujących blogów. Niektóre z nich z pewnością warto puścić dalej :).

Małgosia uruchomiła akcję, która polega na zalinkowaniu tekstów blogowych dotyczących rodzicielstwa, które były dla nas z jakiegoś powodu ważne. „Zbiórka linków” trwa do 10. sierpnia, a 12. sierpnia będzie można zapoznać się z podsumowaniem akcji, czyli oddać dzieci pod opiekę męża/teściowej/mamy/niani (niepotrzebne skreślić) i zatopić się w lekturze ;).

Podaj dalej

Jakie artykuły sama chciałabym Wam polecić?

1. „Jesteś tylko człowiekiem” – mikemary.pl 

Kiedy niektórzy rodzice mówią, że ich dziecko ma kolki, bo czasem popłakuje, to myślę sobie „co ty wiesz o zabijaniu?”. Kolki to kolki. To nie jakieś popłakiwanie. To hardkor, to płacz przez kilka godzin dziennie. Przez trzy miesiące. 90 dni. Kwartał. Ćwierć roku. Rozumiesz? Zaczyna się ok 17, kończy różnie – czasem o 20, czasem o 23, a czasem o 4 nad ranem. Bo tak.

To jedne z pierwszych zdań tekstu Michała Góreckiego, autora bloga mikemary.pl. Nasza rodzina i przyjaciele na pewno wiedzą, dlaczego ten tekst tak mnie poruszył. Obaj nasi synowie mieli dużo sił w płucach i krtani, choć starszy syn jednak więcej – młodszy czasami chrypnął, starszy nigdy… :/

To jest tekst o tym, jak czuje się rodzic, którego niemowlę płacze (wrzeszczy?) przez wiele godzin dziennie – bez względu na to, czy je bujasz przez cały czas na rękach, w następstwie czego nabawiasz się kontuzji kolan, czy leży w łóżeczku, a Ty siedzisz obok niego i też płaczesz, ewentualnie klniesz w środku nocy tak głośno, że słyszą sąsiedzi. To jest tekst o brutalnym zderzeniu kolorowych obrazków z telewizji z rzeczywistością, która bywa czarna. To jest tekst o tym, że rodzice mają prawo do czucia się jak po uderzeniu meteorytu, ale również o wsparciu, jakiego warto szukać na zewnątrz…

Nie twórz fikcji. Pamiętaj – jesteś tylko człowiekiem, „a każdy potrzebuje mieć w miarę ogarnięty parter piramidy potrzeb Maslowa – być wyspanym, najedzonym. A także mieć trochę czasu dla siebie.” I to nie chodzi o to, że teraz ci rodzice tacy wygodni… To chodzi o ludzką reakcję na zmianę, która człowieka zwala z nóg, bo zostawiasz swoje elementarne potrzeby przed drzwiami porodówki. I mało tego – najczęściej jesteś z tym sam(a) i nie wypada Ci nie być zadowoloną(ym).

2. „Swobodnie” – hafija.pl

Są ludzie, którzy nigdy się nie zatrzymują – bez względu na to, jaki hejt ich spotka. W maju przekonałam się, że do takich ludzi zdecydowanie należy Agata Aleksandrowicz, autorka laktacyjnego bloga hafija.pl.

Agata udzieliła wywiadu dla pewnego popularnego portalu, w którym opowiadała m.in. o długim karmieniu piersią. Powiedziała tam m.in. o tym, że karmiła swojego syna piersią prawie 4 lata. Pod artykułem rozpętała się burza. Lekko powiedziawszy, padło wiele obraźliwych opinii. Co zrobiła Agata? Napisała tekst, który właśnie powyżej linkuję…

Widzę kolosalną różnicę, między tym, co naukowe, a tym, co wydajemisię. Kiedy zagraniczny naukowiec, profesor, autor licznych prac naukowych i badawczych o karmieniu naturalnym, człowiek, który to mleko bada codziennie, a któremu mówię, że karmiłam prawie cztery lata przytula mnie i ze łzami w oczach gratuluje, kiedy polska wybitna badaczka mleka kobiecego, współzałożycielka banków mleka mówi, że też tyle karmiła, bo ma taką wiedzę, że nie wyobraża sobie inaczej, wiem, że jestem we właściwym miejscu.

Czy powinnam się załamać plastelinowym mężem i tym, że jestem zboczoną wariatką?

Przeczytajcie, czy powinna 😉

3. „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o rodzicielstwie bliskości, ale baliście się zapytać” – bycblizej.pl

Nie wiem, czy istnieje jakiś nurt wychowawczy poza rodzicielstwem bliskości, wokół którego narosła aż tak wielka gama mitów i uprzedzeń. Tekst, który napisała psycholog Anita Janeczek-Romanowska z bloga bycblizej.pl jest świetnym podsumowaniem tego, czym rodzicielstwo bliskości w istocie jest, a czym nie jest. Jeśli potrzebujecie wyważonego artykułu, który chcielibyście przesłać sceptycznej cioci lub koleżance, która bredzi coś o wychowaniu bezstresowym i manipulacji – oto go macie. A jeśli z kolei spotkaliście się z fanatyczną znajomą, która twierdzi, że na pewno nie jesteście rodzicami bliskościowymi, bo nie nosiliście swojego dziecka w chuście, to przypomnijcie jej, że:

Nie można być bardziej rb, jeśli karmi się piersią trzylatka, ani wtedy, gdy nosi się dziecko przez osiem godzin a nie przez dwie. Nie można być też mniej rb, jeśli spanie przy dziecku nie odpowiada akurat naszej rodzinie, a karmienie piersią nie doszło do skutku, mimo usilnych starań. W podejściu tym nie ma skali i odznak za stopień wtajemniczenia.

W artykule znajdziecie też sporo linków do innych interesujących pozycji literaturowych oraz ogólnodostępnych tekstów w sieci, które rozszerzają znacznie tematykę rodzicielstwa opartego na bliskości i szacunku do dziecka i… do siebie.

To tyle ode mnie 🙂 Jestem ciekawa, jakie linki podeślą inni blogujący rodzice 🙂 Zajrzyjcie 12. sierpnia (środa) na dobrarelacja.pl!

Follow my blog with Bloglovin


Related Posts

Pomyśl o sobie dobrze

Pomyśl o sobie dobrze

„Wiesz, ja czasami mam naprawdę dość. Chciałabym wyjść i nie wrócić.” – patrzysz na mnie niepewnie, jakbyś bała się, że Cię ocenię. „Nie mogę go już słuchać, on non stop płacze.” – wyrywa Ci się mimochodem i widzę, że trudno jest Ci z tym, że […]

Pierś zamiast kocyka

Pierś zamiast kocyka

Czy w okresie ciąży zastanawiałyście się nad tym, czy będziecie karmić piersią? A jeśli podjęłyście decyzję na tak, to czy myślałyście o tym, jak długo będziecie karmić? Przyznam, że ja będąc w pierwszej ciąży nie przywiązywałam do tych kwestii dużej wagi. I o ile karmienie […]



  • Dziękuję 🙂 Tekst o kolkach bardzo prawdziwy, przypomniał mi te godziny krzyku i sinej twarzy córki. Nie wiem jak udało nam się to przeżyć.

    • No właśnie… Gdy myślę o tym, co było, też mnie zdumiewa, ile mocy trzeba było w sobie znaleźć. A jednak daliśmy radę. Teraz wiem, że granice ludzkiej wytrzymałości są niezbadane…
      Pozdrawiam Was 🙂


%d bloggers like this: